Mój 27 sierpień 1980
Pod redakcją prof. dr. hab. Mirosława Golona oraz doktora Krzysztofa Osińskiego ukazała się książka.
Jest tam rozdział poświęcony oddziaływaniu tajnych służb na wydarzenia tamtego dnia. Jak się okazuje, w momencie proklamowania strajku w Romecie spiskowcy otoczeni byli wianuszkiem decydentów, SB i ich współpracowników.
Pamiętam moment wywoływania strajku.
Po tym, jak wysłuchałem audycji radia Wolna Europa i dowiedziałem się o strajkach w Regionie Dolnego Śląska i miasta Łodzi uznałem, że jest czas na Bydgoszcz. Nie inaczej, gdyż od rana stała komunikacja.
Zwołuję nadzwyczajne posiedzenie Rady Zakładowej Ośrodka Badawczo-Rozwojowego przy Romecie. Zgrana od lat wiara: Jerzy Grey, T. Cebromski, J. Meller, Kluczyk, J. Szpajer i J. Palicki, partyjni i wolni, robotnicy i inżynierowie. Zamykamy drzwi przed dyrektorem i niespodziewanym gościem związkowym z centrali. Temat jeden: sytuacja strajkowa w Bydgoszczy i Romecie. Wszyscy jeszcze przeżywają represje za opublikowanie przez radę zakładową listu otwartego do CRZZ o przyłączenie się do strajkujących w stoczniach.
Przed podjęciem decyzji „zasięgam języka” o sytuacji we właściwym Romecie. Jest protestacyjny przestój u Energetyka. Pracownicy bronią niesłusznie odesłanego do kadr szefa. Niepewna sytuacja. Strajk czy nie strajk. Wysyłam doświadczonego zastępcę Cebromskiego celem nawiązania kontaktów z elektrykami lub zwolnionym szefem i i zaproszenia na nasze obrady. Długo nie wraca. Czas dla mnie niemiłosiernie zwolnił, ludzie się rozkojarzają, uspakajają mnie . Wreszcie wraca Cebromski - sam bez rezultatu. Byłem w sklepiku po pasztetową a zatrzymała mnie kolejka oświadcza: - Instynktownie wyczuwamy że wraz niespodziewaną w tym czasie ciszą, coś wisi w powietrzu. Do drzwi dobijają się nieproszeni goście, w tym szef Sobołtyński. Wreszcie komplet Rady Zakładowej.
Łamanym głosem proponuję przyjęcie uchwały o proklamowaniu strajku i przyłączeniu się do strajkujących na Wybrzeżu. Jest to reakcja na sytuację w kraju, brak odpowiedzi na nasz list a nawet zastraszanie autorów 4 postulatów a także zapowiedź zwolnienia sekretarki, która w przypływie obowiązków ale i sympatii list napisała w 4 egzemplarzach. Taka nasza Walentynowicz. Ciekawostką jest fakt, że zrobiła to w domu na maszynie, która nie była zarejestrowana na milicji. Jak do tego doszli?
Tylko na krótką chwilę zawisło milczenie. Nawet reprezentujący partię Szpajer pytał o skutki. Inny wnosił o wysłuchanie dopraszającą się nomenklaturę, zwłaszcza, że stamtąd, zamiast okrzyków zaczęły pojawiać się prośby o nawiązanie rozmów ze strony przewodniczącego bydgoskiego CRZZ.
To zadziałało odwrotnie na Kluczyka. Jako pierwszy opowiedział się za projektem ustawy. Podobnie dalsze 3 głosy. Nie ma co dyskutować .Stawiam wniosek o głosowanie . Porządnie i formalnie wszyscy głosują „za”.
Ale obawy pozostają .Postanawiam wysłać Cebromskiego do Gdańska z postulatami i celem akredytacji przy MKS w Stoczni. To dodatkowa polisa ubezpieczeniowa. To inteligentny technolog. Zapominam o pasztetowej. Wykonać natychmiast! Zgoda wszystkich.
Ale Cebromski broni się. Może słowo natychmiast go przestraszyło. Przecież ma żonę, dzieci. To nie to - odpowiada, a nawet żartuje o wakacjach od żony nad morzem.
Powiada, że to niemożliwe .Gdańsk jest otoczony i odcięty od świata ,usłyszał w Wolnej Europie. Pociągi z zewnątrz zatrzymują już w Tczewie. Dalej jadą puste.
Ale przecież wysiądziesz przed Tczewem i dalej przez pole lub las wsiądziesz się do jadącego namawiam pociągu. Nie przekonuje go to uzasadnienie. A przecież jest najmądrzejszym żeby przekonać Gdańsk, że my już wcześniej podnosimy sprawy, o których w postulatach wspominano. Notabene wówczas jeszcze nikt z nas ich nie znał. Impas przerywa Ewa Klomfas, która przebija się do nas z wiadomością że załoga czeka na naszą decyzję.
Wybiegamy. Rzeczywiście w holu wszyscy z otwartymi oczyma pełnymi zaufania i akceptacji przyjmują informację przystąpieniu do strajku.
Przed budynkiem OBR-u stoi już wielu robotników z innych wydziałów. Ruszamy pochodem na dyrekcję .Jakby na zawołanie zamieniamy się w lawę rozkrzyczanych głów. Wchodzę na przeciwpożarową drabinę, gdyż nie jestem w stanie objąć tej lawy. Za mną gramoli się nieudolnie tłusta centrala z ZRZZ: - Panie Janku, możemy rozmawiać, co Pan robi?
Nic i nikt już nie jest w stanie powstrzymać porywu tamtego sierpnia. Ani strach ani obietnice ani „niewidoczni” ludzie „Leszek” Cebromski ,Grażyna „-E Naszkowski,sprytni” przyjaciele „Halina Stankiewicz czyli Andrzej Krajewski, przebiegli i cyniczny Stanisław Kuczyński czyli „Zenon” ,Krystyna „ ,738”
Dzięki pracy pracowników iPN-u dziś wiemy więcej o nich ale i o nas .Jak wiele trzeba było edukować, wierzyć by się spełnił Sierpień.











